niedziela, 5 lutego 2017

Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku




 foto: Vuelta Ciclista a la Provincia de San Juan

Po pierwszym starcie w tym sezonie czuje się bardzo dobrze. Do Argentyny przyjechaliśmy tydzień przed wyścigiem, więc mieliśmy czas potrenować – zrobiło nam się takie jakby dodatkowe zgrupowanie. Warunki na miejscu były rewelacyjne, cały czas 40-50 stopni. Jeździło się świetnie, pierwszy raz od niepamiętnych czasów udało mi się przejechać 3000 km w styczniu! Solidnie potrenowałem, przez cały miesiąc w domu byłem raptem 3 dni.

Nasza nowa/stara ekipa ma się bardzo dobrze, tak naprawdę nic wielkiego się nie zmieniło. Wszystko jest zorganizowane na wysokim, profesjonalnym poziomie. W prawdzie brakuje nam jeszcze trochę ubrań na starty, ale to dla tego, że wszystko rozgrywało się u nas na ostatnią chwilę. Stroje są szyte w Chinach, więc nie można się ich spodziewać z dnia na dzień, ale za jakiś tydzień, może dwa na pewno wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Tylko rowery treningowe mamy pomarańczowe, pod kolor poprzedniego sponsora, ale już startowe mamy czerwone. 

Jeśli chodzi o sprzęt to tu zmiana jest duża - przesiedliśmy się na rowery Colnago i Campagnolo - to mój powrót do tej marki po 6 latach. Firma Colnago to swego rodzaju historia kolarstwa, ale jeśli chodzi o wygląd to nie zmienia się za bardzo, nie próbują nowoczesnych designów i futurystycznych kształtów, rowery wyglądają tak samo jak 20 lat temu. Mam w domu replikę mojego pierwszego roweru z 1994 roku i jak postawię nowe Colnago obok to wyglądają bardzo podobnie. 

Moje osobiste wrażenia o sprzęcie są pozytywne, jeździ się bardzo przyjemnie, co widać też po innych chłopakach z zespołu, bo już zaczęli wygrywać. Tak jeszcze nie było, żebyśmy jako ekipa mieli już dwa wyścigi wygrane 5 lutego, ale to bardzo dobrze że tak zaczęliśmy, bo trzeba się pokazać z dobrej strony arabskim sponsorom i udowodnić, że nie popełnili błędu inwestując w nas. Na razie wszystko dla nas idzie w dobrym kierunku. W zeszłym roku mieliśmy duże ciśnienie, bo pierwszy wyścig wygraliśmy dopiero pod koniec marca. Drugie zwycięstwo w ekipie zdobyłem ja, w Turcji pod koniec kwietnia, więc początek sezonu był ubogi. Teraz się pozmieniało i to jest dla nas dodatkowa motywacja. 

Aktualnie zostaję w Polsce na niecałe dwa tygodnie. Zaczyna się robić ciepło, dziś było 6 stopni, warunki do trenowania są całkiem dobre jak na początek lutego. Nadrabiam zaległości w domu z rodziną póki mam trochę wolnego czasu, bo po kolejnym starcie we Francji zacznie się prawdziwy sezon. Nie wiadomo jak w tym roku zakończy się sytuacja z Tour of Turkey, ale w tym czasie jest Giro del Trentino, więc jeśli Turcja nie wyjdzie to może uda nam się tam wystartować, osobiście nawet bym tak wolał. 

Chciałbym w tym sezonie znaleźć swoją szansę w wyścigach górskich. Oczywiście mam zamiar wykonywać swoją pracę w 100% bez względu na moją rolę - bycie super pomocnikiem też zawsze zostaje docenione. Dam z siebie wszystko i będę walczył o kontrakt na kolejny rok, a potem myślę coraz poważniej o skończeniu karierę. Nie nastawiam się na konkretne wyścigi, w tym roku na pewno fajne będzie Giro d’Italia, setna edycja na pewno będzie prestiżowa, ale to jest wyścig na najwyższym poziomie, z najwyższą konkurencją więc zobaczymy jak się sezon ułoży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz